1/14

Magazyn Turystyczny zakończył swoją wędrówkę. Zapraszamy na kilka wspomnień.



Magazyn Turystyczny zakończył swoją wędrówkę. Zapraszamy na kilka wspomnień.


Chata stała się naszą bazą. Co dnia wyruszaliśmy na rowerowe i piesze podboje, za każdym razem w innym kierunku. Po okolicy szwendały się tylko wiatr i mgły, poza tym cisza – ani żywej duszy. Twarde i dość gładkie drogi doskonale współgrały z naszymi pojazdami.

Dobiliśmy do stromego zbocza wyspy w rozkołysanych kajakach – fale jeziora uderzały w nas i o kamienistą plażę. Przyjemne czuć pod stopami piasek i kamyki a przed sobą widzieć wzgórze porośnięte starymi bukami. Wciągnęliśmy kajaki nieco wyżej na brzeg i poszliśmy się rozejrzeć

Dookoła nas tylko śnieżno lodowa pustynia, krajobraz nieodbiegający niczym od tego, co w czasie swoich wypraw widzą polarnicy. Największe wrażenie jest w okolicach środka jeziora, gdy jego brzegi stają się ledwie widoczne.


... wtedy słonce po raz pierwszy odbija się w wodzie, wtedy zaczynają trzaskać okiennice a wszechobecne kanarki w oknach zaczynają swoją wenecką melodię. Czas przesiąkania zapachami chrupiącego pieczywa i mocnej czarnej, malutkiej, wystarczającej. Un caffe. Grazie.

Dokądkolwiek się nie udacie wszędzie czekają specyficzne dla Roztocza klimaty – wąwozy i falujące wzgórza. Czasami na drodze wyrastają malownicze wsie, w których tradycyjne drewniane domy są czymś powszechnie spotykanym, a barokowe kościoły sąsiadują z cerkwiami i synagogami.

... Emanuje z nich jakiś niezwykły urok, aura romantyzmu, może nawet nutka nostalgii.
